:)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Nominacja :)

Witam, zostałam po raz "ęty" nominowana do Liebster Award :)
Kochani  :) Dziękuje bardzo za wszystkie nominację. ''Nominacja Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera, w ramach uznania za ''dobrze wykonaną robotę''. Jak już wcześniej pisałam nie jest to moja pierwsza nominacja z czego się bardzo cieszę aczkolwiek nie będę nominować innych blogów :) Jest ich na prawdę wiele. Takich których uwielbiam :) Jeżeli cię zaobserwowałam to oznacza że jesteś w gronie moich ulubieńców. Mimo to postanawiam odpowiedzieć na pytania Hayley która właśnie mnie nominowała :)

Pytania i odpowiedzi :)

1. Ulubione danie ?  - o jezuu :) Chyba najbardziej lubię Spaghetti :)
2. Ulubiony serial ? - "The Vampire Diaries" - oczywiście :) , "90210" i być może nie długo "The Orginals". Z polskich - "Pierwsza miłość", "Przyjaciółki", "Przepis na życie" 
3. Twoje najmilsze wspomnie z wakacji ? - hmm tych :) ? Niech się zastanowię. Chyba całe wakacje były dla mnie miłym wspomnieniem. Pierwszy raz sama za granicą. Nowe otoczenie. Nowi ludzie których miałam okazję poznać są zdecydowanie miłym przeżyciem :)
4. Twoja ulubiona piosenka ? - Nie mam takiej. Ostatnio bardzo często słucham Eda Sheerana :) Ale na chwilę obecną najczęściej słucham Krewella - Alive :)
5. Od kiedy piszesz blogi ? - Jest to mój jedyny blog i piszę go od podajże 25 kwietnia 2013 roku :)
6. Ile masz lat ? - Mam 16 lat 
7. Ulubiony aktor/aktorka ? - Ta lista będzie długa ale nadal Ian Somerhalder na 1 miejscu :) Aktorka ? chyba Candice Accola :) widziałam ich nie tylko w TVD . Są młodzi i utalentowani :) Może gdybyś zapytała o większe grono moich ulubieńców na pewno zajęło by to pół strony :P Hhehe 
8. Wolisz pisać w domu czy w towarzystwie natury ? - Myślę że to nie ma znaczenia gdzie. Ważna jest aby była wygoda, słuchawki i pełna bateria w telefonie :)
9. Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem ? - Jeju nie pamiętam :) Ale z tego co wiem natknęłam się na podobny blog i stwierdziłam że może i ja spróbuje :) Początki były ciężkie. Podpisywałam się nawet pod pseudonimem Rebekah a moi bliscy o blogu nie wiedzieli. Później kiedy zaczęłam wierzyć że całkiem dobrze piszę, powiadomiłam rodzinę i przyjaciół. Dostałam duże wsparcie od nich oraz od was moi drodzy czytelnicy co jest dla mnie bardzo ważne :)
10. Wierzysz w duchy ? - Czy wierze w duchy ? hahah dobre pytanie. Zdecydowanie nie chociaż bywają momenty w którym boję się byle skrzypiącego fotela. xd
11. Czy ta nagroda coś dla ciebie znaczy ? - Hmm być może gdyby nie była ona taka Online znaczyłaby dla mnie więcej, aczkolwiek jest dla mnie ważna ponieważ oznacza to że pisze całkiem nieźle :) 


Jeszcze raz piszę że nie nominuję blogów :) 



Odpowiedziałam bardzo wyczerpująco na każde pytanie :) Mam nadzieje że czegoś się ode mnie dowiedzieliście :) Pozdrawiam gorąco was wszystkich :)

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział XXV

Rozdział XXV


- co ? zwariowałeś ? - zapytała wściekła Bennett. Miała nadzieje że to co teraz dotarło do jej uszu nie było prawdą. - Nie wskrzeszę jej, Stefan. Nawet nie posiadam takiej mocy - dodała po chwili oburzona mulatka.
- Ale ona jest moją przyjaciółką - powiedział bardzo powoli, ściszonym  tonem. - A ty jesteś z rodziny Bennettów. Na pewno ci się uda. - chwycił ją za rękę. - Proszę cię, zależy mi na tym.
Czarownica nie wiedziała co myśleć. Jest gotowa poświęcić się w imię przyjaźni. Ale wiedziała jakie będą konsekwencje. Wskrzeszenie człowieka lub kogokolwiek a zwłaszcza istotę nadnaturalną powodowała brak wsparcia u wiedźm. To one kontrolowały jej magię. Pomagały jej. Nie mogła ich zawieść. Przez dobre kilka minut wpatrywała się w zielone tęczówki przyjaciela.
- Nie wiem, Stefanie. - spojrzał na nią zawiedziony - Muszę się zastanowić. To nie jest łatwa decyzja. - odparła ratując sytuację. Nie chciała by Stefan myślał że nie może na nią liczyć.
- Rozumiem. Musze już lecieć. Daj znać jak się zdecydujesz.
Rano. Około godziny siódmej. Przed wielkim pensjonatem stała kobieta. Miało ciemne włosy do ramion. Pukała w drzwi. Nikt nie odpowiadał więc po prostu do niego weszła.
Po tym jak to uczyniła od razu została przygnieciona do ściany. Pierwotny o nienagannym stylu pchnął wampirzycę tak mocno że drogocenna waza stojąca obok na marmurowym stoliku rozpadła się na kilkanaście kawałków. Po chwili uścisk zrobił się lżejszy a wampir z krzykiem, trzymając się za głowę upadł na ziemię. Z jego nosa krew płynęła bardzo szybko i obficie. Ból głowy był natomiast tak silny, że pierwotny mylił go ze śmiercią.
- Dość!!! - Krzyknął Klaus.
Po tym jak usłyszał krzyki swojego brata postanowił interweniować. - Co ty do cholery wyprawiasz ? - czarownica uwolniła Elijah od cierpienia.
- Żadnych świadków. Taka była umowa Klaus.
- On nic nie wie. Z resztą nie zapraszałem go.
- Tak ? To dlaczego się na mnie rzucił ? Chyba nie zdaje sobie z tego sprawy kim jestem i do czego jestem zdolna Nick.!
Elijah natomiast podniósł się. Nadal miał skrzywioną minę.
- Kim jesteś !? - syknął starszy Mikealson
- Alice - uśmiechnęła się czarownica pokazując śnieżnobiałe kły. Była pewna że nic jej nie grozi kiedy Niklaus jest obok.
- Pytałem o twoją nadnaturalność, Młoda. ! - ten uśmiechnął się jeszcze szerzej. Jest nieśmiertelny. Nic mu się nie stanie.
- Czyżby Katherine cię nie wtajemniczyła ? - zapytała
- O czym ona mówi, bracie ? - skierował się do hybrydy.
- Katherine ma córkę, czarownicę która w dniu dwudziestu lat została przemieniona w wampira a jej moce jej nie opuściły - bardzo niechętnie wytłumaczył wszystko. Ale wiedział że Elijah może im pomóc w odzyskaniu Kateriny. Zawsze szukał w Katherine cech Petrovej którą tak bardzo kochał.
- I ??? Co ona ma z tym wspólnego ? - zapytał. Może i znał odpowiedź ale bał się jej dopuścić do myśli.
- Ty .. - wydusił cicho od niechcenia. - ale jak to możliwe że możesz praktykować ? - Pierwotny był wręcz zafascynowany historią Alice. Nigdy wcześniej nie poznał ani nie usłyszał o czymś takim. To coś nowego w naturze.
- Czarownice. A skoro już wiesz.  Musisz nam  pomóc albo  zamienię cię w popiół i wysypię w Miami Beach - rzekła bardzo stanowczo.
- temperament Petrovych - powiedział dość wesoło. W czasie kiedy to Klaus i Alice mu ich plan, ten zaś porozlewał do trzech kryształowych szklanek Whisky
- Wchodzę w to - powiedział - Ale jedna rzecz. Katherine nie może wiedzieć że maczałem w tym palce.
- Zgoda - wznieśli toast za nowe życie.
Nagle do hybrydy zadzwonił telefon. Wyciągnął z jeansowych spodni białego Iphona i spojrzał na wyświetlacz.
- Przepraszam na chwilkę - rzucił i szybkim krokiem znalazł się przed domem po czym odebrał telefon od złotowłosej Caroline.
- Alice, mam pytanie ? - zaczął dość poważnie.
- Tak. - odpowiedziała krótko.
- Czy to twoja prawdziwa twarz ? - zapytał niepewnie.
- nie rozumiem. - Zdziwiła się bardzo jego pytaniem
- Z tego co słyszałem ostatnio byłaś dziesięcioletnią dziewczynką - zaśmiał się nadal zostając elegancki.
- Tak, Elijah to jestem ja. Coś jeszcze panie wścibski ?
- Twoje dziecko... - nie wiedział jak zacząć - Ile miałaś lat ?- ton zrobił się spokojniejszy, łagodniejszy a zarazem współczujący.
- Piętnaście... - ona również zmieniła ton na bardziej spokojniejszy. W oczach było widać smutek - Zostałam zgwałcona..
- A co z Ojcem ?
- nie wart złamanego grosza. Zabiłam go - Powiedziała dumna z siebie. Mimo to było jej bardzo przykro. Nie mogła pokazywać słabości .- Muszę wracać. Będziemy w kontakcie - wydukała i zniknęła za potężnymi drzwiami rezydencji Mikealsonów.
Pensylvania. Piękny słoneczny dzień. Tego poranka Elena obudziła się przy swoim ukochanym. Nadzy, zakochani a przede wszystkim szczęśliwi. Dziewczyna wtulona w pierś partnera bawiła się jego włosami na torsie co spowodowało że niebieskooki uchylił powieki.
- hej - pocałowała go. Taki buziak ma dzień dobry który potrafił osłodzić im całe życie.
- Witam Pani Salvatore - ta tylko się zaśmiała
- Nigdy nie mówiłeś że chcesz założyć rodzinę - wtuliła się mocniej.
- Kochanie, nie rozmawiajmy teraz o tym - spojrzał na nią flirtującym wzrokiem. Położył się na niej.
- Sex nie ucieknie - odsunęła się
- rozmowa też .... kochanie dopiero cię odzyskałem
- Chcesz się pobrać ? czy tylko sprawdzałeś moje uczucia do ciebie - zapytała. Usiadła po turecku oczekując odpowiedzi.
- Nasze wesele będzie najpiękniejsze... ten dzień będzie wyjątkowy. Zrozum że cię kocham.
- Ja ciebie też ale nie odpowiedziałeś na pytanie. - powiedziała z lekka złą. Ten zauważywszy to zaczął działać.
- Tak. Chcę się z tobą ożenić. Chcę abyś była moją żoną. I pragnę abyśmy na zawsze byli razem - Spojrzał jej głęboko w brązowe tęczówki po czym zrobił tą jego sztuczkę.
Damon potrafił tak ją oczarować. Miała słabość do jego spojrzenia, seksownego uśmiechu i pięknych dołeczków. Przy nim nogi robiły się jak z waty. Tak właśnie działał na nią Damon.




No to po 9 dniach mamy nowy rozdział :) Mam nadzieję  że się spodoba :) Dziękuje że jest nas już 6 tyś wow :) Miłego czytania :) Licze na komenty :) Pozdrawiam

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział XXIV

Rozdział XXIV

Nowy dzień. Bardzo pochmurny i deszczowy. Tego dnia ani jeden promyk słońca nie mógł przedostać sie przez  zachmurzone niebo. Krople deszczu głośno stukały w okna tamtejszych domów. Było około godziny ósmej rano. Ludzie zazwyczaj piją kawę o tej porze ale nie on. Przemoczony brunet wszedł do pierwszego napotkanego baru. Rozejrzał się dookoła. Wszystkie stoliki były zajęte oprócz jednego przy oknie. Mimo to wybrał miejsce przy barze. 
- Co polecacie ? - spojrzł na barmana.
- Jajecznica na boczku, naleśniki z serem ... - nie dokoczył bo brunet mu przerwał
- A coś do picia ?
- Kawa , herbata ?
- Bourbon .... dwa razy 
- Kobieta ? - zapytał barman, nalewając trunek. Chłopakowi często żalą sie mężczyźni. Oczywiście nie o tak wczesnej porze i po kilku głębszych.
- Można tak powiedzieć - odpowiedział Damon.
W tej chwili do baru weszła długonoga brunetka. Miała piękne kręcone włosy i zniewalająco seksowny uśmiech. Damon nie mógł się jej napatrzeć, zwłaszcza że bardzo dobrze znał tą twarz. Kobieta kocim krokiem zbliżyła się do wampira po czym dosiadła się i powiedziała.
- A ty od rana już pijesz... oj nie ładnie. Słyszałam o Elenie.. Tak mi przykro.... chyba - uśmiechnęła się zadziornie.
- Co jest takie ważne że przerywa mi porannego drinka? - zapytał Salvatore. 
- Chciałam się z tobą spotkać - Dziewczyna zamówiła kawę i zaczęła bawić się swoimi lokami.

- To już wiem. Ale dlaczego chciałaś się spotkać, Katherine? - Tym razem jego ton zrobił się bardziej szorstki. A imie towarzyszki z trudem przeszło mu przez gardło. Nie miał czasu na pogaduchy z byłą więc od razu kazał jej przejść do sedna.
- Mam problem, a kiedy mówie problem mam na myśli globalny kryzys.- wzięła mały łyk Latte nie odrywając oczu od Damona. Jej wzrok był lekko zdesperowany a zarazem przerażony.
- Wow. Katherine Pierce się czegoś boi. .... w czym rzecz ? I wogóle skąd pomysł że ci pomogę - uśmiechnął się szeroko jak tylko mógł.
- Uwierz opłaci ci się - Powiedziała błagalnym tonem.
- Nie sądze, ale w sumie jak przejechałaś tyle kilometrów żebym ci pomógł to chociaż powiedz czym jest ten twój „problem„ - powiedzał gestykulując dłońmi.
- Moja córka z pomocą wiedźm spiskuje przeciwko mnie.
- I ? To tyle ? - zapytał - Z resztą dziwi cię to ? Zostawiłaś ją ... nie szukałaś jej to teraz ci się odpłaca.
- Nie .. bardziej dziwi mnie jak czarownica przemieniona w wampira może nadal praktykować
- hmmm .. - chłopak zrobił myślącą minę. - Powiedzmy że mnie zainteresowałaś. - wstał z krzesła i wyszeptał - to nie jest najlepsze miejsce na tego typu rozmowy - chwycił kurtkę i wyszedł. Wampirzyca dopiła kawę i również skierowała się do wyjścia.
Petrova i starszy Salvatore jechali granatowym Mustangiem Damona w nieznane jej miejsce. Podczas przejażdżki Katherine starała się wszystko wyjaśnić Damonowi.
- Czyli twierdzisz że Alice jest wiedźmą ?
- Dokładnie - Przytaknęła Kath
- Ale to sie nie trzyma kupy ... ty nie byłaś przecież spokrewniona z czarownicą - Zjechali na pobocze.
- Ja nie... ale być może jej Ojciec.
- Okej wiemy jedno twoja nadnaturalna córka coś planuje... ale co ?
- To czego najbardziej się bałam... - powiedziała ze strachem w oczach. Damon rzucił jej pytające spojrzenie - Bycia znowu człowiekiem - dodała.
- co ? - zaśmiał się - ha ha ha proszę cię... i niby jak miałaby to zrobić skoro jedynym wyjściem jest lekarstwo które akurat jest w twoim posiadaniu. Ha Ha Ha  no niezła zemstę sobie wymyśliła - uśmiechnął się szeroko. Wiedział że Katherine jest najlepszym wampirem ale najgorszym człowiekiem. Gdyby się nim stała byłaby słaba , a ona nienawidzi być słabym . To by ją zniszczyło. 
- Ona nie chce się mścić - zrobiła smutną minę. - Z tego co wiem ona jako czarownica słyszy głosy. Ponoć moja „dusza„ krzyczy o uwolnienie - Mówiąc te słowa sama w nie nie wierzyła. - A jedynym sposobem jest śmierć ... albo powrót do człowieczeństwa. Na dodatek zawarła umowę z Klausem. Kiedy już stanę się śmiertelna będą próbować utrzymać mnie przy życiu za wszelką cenę by Klaus mógł produkować swoje cholerne hybydy. Potrzebują więc lekarstwa i czarownicy poza kontrolą 
- Czyli ?
- Czyli takiej która wskrzesi zmarłego
Nie chciała prosić nikogoć o pomoc. Zawsze sobie dawała radę. Ale była w potrzebie i wiedziała że Damon jej pomoże. Był jej potrzebny.
- Wow . Niezła jadka. Ale nadal nie przekonałaś mnie do choćby kiwnięcia palcem
- Zapomniałam wspomnieć że tylko jeden sobowtór może żyć? - Uśmiechnęła się zadziornie. Czuła że to dobry punkt w który warto uderzyć. Jej przewaga zaczęła rosnąć
- O czym mówisz ? - Pierce nic nie odpowiedziała . Wyciągneła palec by włączyć radio. Damonowa cierpliwość powoli się kończyła więc chwycił wampirzycę za rękę i łamiąc jej paliczki dał jej do zrozumienia żeby z nim nie pogrywała.
- Ałćććć.. - zaczęła krzyczeć po czym nastawiła swoje kości i w końcu powiedziała .- Tylko jeden sobowtór może żyć ludzkim życiem - rzekła z dużym naciskiem na LUDZKIM po czym dodała - Więc żebym znów mogła stać się człowiekiem ... - nie dokończyła.. Nie musiała . Dobrze znała Damona i wiedziała że jest na tyle inteligentny by się domyślił.
- Elena musi umrzeć... - dokończył bardzo cicho i niechętnie.
 - nie pozwole na to,  Katherine - Ta zaś spojrzała na niego jakby chciała powiedzieć „ Ja też „ Ale nie dlatego że zrobiło się jej żal Eleny która miała zostać ofiarą ale dlatego że jest samolubna i troszczy się tylko o siebie. - A więc ? Domyślam się że masz jakiś plan
- Zamierzam to skończyć.  - odparła dumnie
- jak ? 
- Zabiję ją .. a ty mi w tym pomożesz.
W tym momencie zajechali pod dom jednorodzinny. Na podjeździe stał jeszcze jeden samochód. Gdy tylko wampir go ujrzał zrobiło mu się ciepło w środku. Jego usta wygięły się w górę a źrenice rozszerzyły się do rozmiaru maxi. Po chwili był już w środku przytulając z wyglądu tą samą kobietę która towarzyszyła mu przez ostatnie dwie godziny.
- Damon, Przepraszam - Powiedziała zapłakana Gilbert.
- Ciii... - Pocałował ją - Kocham cię, Eleno - dodał.
- A ja ciebie Damonie - ściskali się długo i bardzo mocno. Brakowało im swojej obecności , zapachu, oddechu, głosu, spojrzenia a najbardziej pocałunków.
- Czy oświadczyny nadal są aktualne ? bo... -  i w tym momencie ich usta ponownie się złączyły w jedność .
Damon zapomniał na chwilę o tym co niedawno usłyszał od Katherine. Resztę dnia spędzili razem na namiętnych chwilach i dzikim seksie.
Tym czasem w Mystic Falls u Forbesów. 
- Słyszałem że wybierasz się do college’u - powiedział Mark biorąc spory łyk czerwonego wina.
- Tak. Razem z przyjaciółkami będziemy studiować.. ale jeszcze nie wiemy na jakiej uczelni. - uśmiechnęła się Car
- A ty ? - zapytał Klausa
- Ja.. - zawahał się przez chwilę.
No bo co miał powiedzieć ? że jest za stary na college ? - Uwżam że College jest przereklamowany. Z resztą bardziej od nauk ścisłych interesuję się sztuką.
- Yhymm a jaką konkretnie ? - Mark co chwilę o coś pytał.
- Lubie rysować, malować ... rzeźbić .- niechętnie odpowiedział Mikealson.
- Artystyczna dusza - odparł biorąc kęs mięsa które upiekła Liz z pomocą córki.
Później nastała niezręczna cisza która trwała co najmniej dziesięć minut. Nikt za bardzo nie był chętny do rozmów.
- Dziękuje za kolację, Liz. Była pyszna ale niestety muszę już się zbierać. Obiecałem pomóc w czymś Rebece. Miło było cię poznać, Mark - Klaus podał rękę Markowi. 
- Już idziesz ? - Zapytała Caroline 
- Tak. Zobaczymy się później skarbie - Cmoknął dziewczynę i wyszedł. Kiedy tylko wsiadł do swojego samochodu odetchnął z ulgą. Nie lubił takich sielanek. Zrobił to tylko dla swojej ukochanej. Pomoc Rebece to oczywiście ściema więc odrazu pojechał do Grilla napić się czegoś mocniejszego niż wytrawne wino.
Godzinę wcześniej.
Młoda Bennet siedziała na kanapie w swoim domu skacząc po kanałach w telewizji. Nic wartego uwagi w nim nie było więc z lekka przysypiała. Z transu wyrwało ją pukanie do drzwi. Pośpiesznie wstała i otworzyła. To był Stefan 
- Hej - przywitała się
- hej mogę wejść ? - zapytał
- Tak oczywiście . Coś się stało ? nie wyraźnie wyglądasz - zmartwiona Bonnie usiadła na kącie sofy.
- Musisz coś dla mnie zrobić - Powiedział zdespreowany Stefan.
Tego dnia wyglądał jak wrak człowieka albo to co po nim zostało. 





Hejka kochani :) 
Jest następny rozdział :)
Po 1: Przepraszam bardzo was za tak długą nieobecność. Niestety nie miałam możliwości dodawania nowych postów aczkolwiek wasze blogi systematycznie czytałam. Bardzo mi przykro że musieliście tyle czekać . Mam nadzieje że to was nie zraziło :) Postaram się dodawać rozdzały co tydzień :) A rozdział dedykuje  Szklanka Mleka oraz Julkaa ;* które czekały na ten rozdział oraz dla was wszystkich  :)
Po 2: Co do rozdziału . Nie jestem bardzo z niego zadowolona ponieważ miałam  o niebo lepsze prace. Mimo to jest ważny. Jest czymś w rodzaju rozwiązaniem urwanych wątków. Pewnie zauważyliście że wdrażałam nowe wątki po czym zostawiałam je bez rozwiązania :) W tym rozdziale dowiecie się jaki miał sens dany „opuszczony„ wątek taki jak np. Katherine i kradzież lekarstwa, Alice - córka Kath jak i ten z poprzedniego rozdziału. Mam nadzieje że wam się spodoba :) Jeżeli tak to oczywiście komentujcie a jeżeli nie to również napiszcie co wam się nie podoba. WASZE OPINIE SA DLA MNIE WAZNE :)  
Po 3: Ostatnio czytałam dużo nowych blogów . Były nawet takie które zaobserwowałam . Jednak wczoraj przeczytałam fajnie zapowiadający się blog o Delenie .. którą uwielbiam i czegoś mu brakuje .. a mianowicie czytelników a więc zapraszam na KLIK
Po 4 : Koniec wakacji :( Napiszcie jak wy spędziliście wakacje :) Z chęcią poczytam :)
Pozdrawiam Alicja.

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział XXIII



Witam was kochani z powrotem. Minął miesiąc od ostatniego rozdziału. Wiem dobrze że czekaliście na nowy rozdział z niecierpliwością co wywnioskowałam po komentarzach. Wiem również że czekaliście na to czy Elena powie Damonowi „tak„ czy też „nie„. Mam nadzieje że nowy rozdział wam się spodoba. Licze także na wasze komentarze. Pozytywne czy nawet negatywne bardzo mnie motywują. A więc życzę wam miłej lektórki i licze na komentarz :)


Rozdział XXIII


- A więc ?- zapytał . - wyjdziesz za mnie ?.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech. Spojrzała mu w oczy i powiedziała :
- nie. - lekko kiwając głową.
 Wyciągnęła rękę i dotknęła jego twarzy. - Przepraszam - dodała. Uniosła suknię, odwróciła wzrok i wyszła z sali.

Przyjaciele byli w szoku, kiedy dowiedzieli się o jej decyzji. Stefan podszedł do patrzącego przed siebie brata.
- Wszystko okej ? - zapytał. Kochał Elenę ale nie cieszył się z odmowy. Chciał by brat był w końcu szczęśliwy.

- Idźcie wszyscy do piekła i dajcie mi święty spokój - oburzony odburknął.
Bennett i Forbes natychmiast wybiegły za przyjaciółką. Elena siedziała przed wejściem.

- Odwioze cię do domu. - zaproponowała Caroline. Brunetka zaś płakała i nie potrafiąc wykrztusić z siebie słowa przytaknęła głową po czym udała się w kierunku czarnego mercedesa młodej Forbes.

Następny dzień. Elena siedzi w kuchni z przyjaciółkami pijąc kawę. Co chwile zerkała na telefon.
- Zadzwoń do niego - powiedziała Bennett.

- myślisz że powinnam ?

- myślę że coś cię gryzie . Więc zrób co uważasz za stosowne.

Gilbertówna bez wahania chwyciła za swojego iphone’a i „wykręciła„ numer do starszego Salvatore’a.
- nie odbiera - żuciła telefon na blat. - nienawidzi mnie - zrobiła smutną minę.

- nie prawda. On cie kocha. Ciebie nie da się nienawidzić - z uśmiechem powiedziała blondynka.

- Czuje sie strasznie... podle. Kocham go ale.. - nie dokończyła bo Car weszła jej w słowo.

- Jesteś za młoda ... jak każda z nas.

- nie Car. To nie o to chodzi ... Jeremmy ma dopiero siedemnaście lat.... ja ... nie mogę go zostawić - ciężko westchnęła.- a dobrze wiemy że prędzej czy później stanę się jedną z nich.

Nagłą ciszę przerwało stukanie do drzwi. Elena cała w myślach nie usłyszała pukania. Do domu wszedł Stefan.
- To nie jest najlepszy moment , Stefan - Bonnie stanęła przed Salvatorem. Elena słysząc że to drugi z braci , wróciła na ziemie.

- Coś się stało ? - zapytała . Wampir miał nieciekawą minę.

- Damon ...... - wydusił tylko to. Nie był w stanie więcej powiedzieć.

- słyszycie ? - wtrąciła się Caroline - Ktoś jest na górze....

- Może to Damon - Gilbertówna natychmiast pobiegła w kierunku schodów. Caroline i Bonnie przeszukały pokój Jera lecz Elena i Stefan od razu popędzili do pokoju brunetki. Dziewczyna zauważyła na poduszce czerwoną różę i kopertę. W jej głowie chodziło wiele myśli, ale miała nadzieje że to jakiś odezw od jej ukochanego. Usiadła na łóżku, chwyciła różę po czym wdychając zapach tego kwiata przymykała powieki. Trzymając kopertę zastanawiała się co w niej jest. W końcu rozerwała jej róg i wyciągnęła kartkę. To był list :


Eleno
Czekałem na Ciebie półtora wieku. Jesteś dla mnie najważniejsza. Rozumiem że nie jesteś gotowa na małżeństwo. Nie jestem zły. Wyjeżdżam Muszę sobie to wszystko poukładać. Pamiętaj że Cię kocham i zawszę będę. Jeżeli będziesz gotowa to przyjedź do mnie.
                                                                                                                xoxoxo Damon

Dziewczyna siedziała jak rzeźba. Nie ruszała się. Zupełnie jak Damon dzień wcześniej. Przeczytała zawartość listu a mimo to nadal wlepiała w niego swoje brązowe oczy. W kopercie było coś jeszcze. Elena wyciągneła z niej srebną bransoletkę. Była bardzo delikatna i bardzo pasowała do niej. Miała przywieszone serce z wygrawerowanymi inicjałami D+E co zapewnie oznaczało Damon + Elena. Elena uśmiechnęła się sama do siebie. Stefan domyślił się że jego ukochana wie o wyjeździe jego brata. Była nieobecna. Smutna, zszokowana.
- Wiedziałeś ? - zapytała Elka. Ten tylko kiwnął głową na znak przytaknięcia. Dziewczyna wstała i wyciągnęła z pod łóżka granatową torbę na ramię i zaczęła się pakować.

- Co robisz?! - Do pokoju wpadły zszokowane widokiem pakującej się przyjaciółki Bonnie i Caroline.

- Jadę do niego - odpowiedziała dziewczynom idąc do łazienki po przybory toaletowe.
- Jesteś pewna ? - zadała pytanie Caroline lecz nie dostała odpowiedzi. - Podrzucić cię? -  dalej kontynuowała.
- Nie Caroline, Dziękuje. Mam tylko prośbę. Wpadnijcie czasami do Jera. Musi być pod opieką. Nie wiem kiedy wrócę. - Spojrzała pytająco na dziewczyny. - Mogę na was liczyć ? - zapytała.
- Jasne. Nie ma sprawy. ....w takim razie... - Caroline spojrzała na Bonnie i dodała - my już musimy uciekać. Robi się już prawie noc a nie chcę po ciemku wracać. Uważaj na siebie i daj znać jak dojedziesz. Gdziekolwiek jedziesz - Blondynka wywróciła oczami.
- Obiecuje. Pa - odkiwnęła na pożegnanie i wróciła do pakowania.
- Wiesz gdzie on jest ? - zapytał Stefan
- Tak - Dziewczyna ma refleks. W 5 minut spakowała się.
- dlaczego tam jedziesz ? Może tak właśnie miało być, Eleno - Podszedł do niej bliżej - Nie bez powodu mu odmówiłaś...
- Na co ty liczysz Stefan ? Ja go kocham 
- A ja ciebie ...
- Stefan .. nie utrudniaj mi tego ... ja .. nie chce do tego wracać.. - wzięła głęboki oddech.
- Dlaczego? Minęło tyle czasu a ty nadal zasłaniasz się wypadkiem.!
Elena spuściła głowę. Stefan przegiął. Minęły nie całe dwa lata a to nagle jest drażliwy temat dla sieroty.
- Nie zasłaniam się  ... Ja po prostu nie chce wracać do tych chwil. Czas leci a ja musze wraz z nim iść na przód.
- Z Damonem...
 - Spojrzał jej głęboko w oczy. Czuł do niej żal. - A co ze mną nie tak, huh? 
- Chcesz prawdy ? Teraz ?
- Tak. Nigdzie mi się nie śpieszy.
- Uwielbiam te czasy.. Miałam całą szczęśliwą rodzinę w komplecie. Na dodatek miałam wspaniałego chłopaka. Nie musiałam się martwić o swoich bliskich. Nie znałam tego świata. .... Po wypadku wszystko się zmeniło. Ja się zmieniłam Stefanie. Musiałam wydorośleć. Wspieraliście mnie ale to przy Damonie zapomniałam o tym wszystkim. Cały czas powtarzałeś mi że wszystko będzie dobrze... ale oboje dobrze wiemy że czas nie leczy ran ... nie zabiera pustki bo bliskich... tylko to zagłusza....Potem musiałam się oswoić z waszą naturą i to dlaczego przez cały czas mnie okłamywaliście.....to że  ty mnie okłamywałeś. - Stefan stał osłupiały. I w duchu stwierdził że wolał nie znać prawdy.- Na siłe wracałeś do tych chwil.... beztroskich chwil..
- Dziwisz się ? - wtrącił się jej -  Chciałem cię odzyskać! Chciałem ci przypomnieć jak było nam dobrze .... !!! Pamiętasz te chwile, prawda ?!
- I znowu to robisz - powiedziała tak cicho że jakby do siebie, ale Stefan usłyszał ją.
- co ? - zapytał.
- Stefan te czasy nie należały tylko do nas. Wszystko było inne. Caroline była zwykłą dziewczyną , zupełnie jak Bonnie. Tyler był tylko zapatrzonym w siebie sportowcem a Matt nie wiązał się z pierwotną wampirzycą.... Wszystko inne ... bez nadprzyrodzonych istot. 
- Eleno....
- Pożegnałam tamtą Elenę. Stefan zrozum... tamta dziewczyna odeszła i czas się z tym pogodzić. - Podeszła do niego jeszcze bliżej i szczerze powiedziała mu prosto w oczy. - Bardzo cię kochałam i może to uczucie gdzieś głęboko we mnie jest ale teraz moje serce należy do niego. Do niego jade.... bo go kocham.
Stefan po tej prawdy której tak pragnął nie był w stanie otworzyć ust. Elena chwyciła więc torbę, kluczyki i wyszła pozostawiając swojego byłego w jej domu. W drodze do samochodu spotkała brata.
- O hej Jerr.. Muszę pojechać w jedno miejsce. Dziewczyny będą do ciebie wpadać. A i jesze jedno : żadnych imprez.
- Luzik.... Elena ...?
- Tak - Elena właśnie włożyła torbę na tylne siedzenia.
- Mam nadzieje że nie powiedziałaś „nie„ ze względu na mnie ? - Siostra nic nie powiedziała. - Eleno. Ja sobie poradzę. Z resztą małżeństwo nie zoobowiązuje cię do wyprowadzki z miasta. A dobrze wiem że zawsze o tym marzyłaś. Jestem szczęśliwy kiedy i ty jesteś szczęśliwa. Nie lubie go ale go kochasz i ... - Elena przytuliła natychmiast brata. Te słowa dały jej tylko potwierdzenie że dobrze robi jadąc do niego.
- Dziękuje. Kocham cię
- Ja ciebie też. - Odsunął się od drobnej brunetki. - Jedź już i uważaj na siebie 
I tak się stało. Elena pojechała do Pennsylvani gdzie to pierwszy raz wyznała Damonowi miłość. To właśnie tam została wykonana bransoletka na znak ich miłości.
Tym czasem Stefan był w drodze do Grilla a Caroline i Bonnie jechały do domu Forbes. Bennettówna kilka dni wcześniej zostawiła tam swoje ulubione jeansy. Przed domem.
- Mama w domu ? - zapytała sama siebie Forbes gdy zauważyła na podjeździe auto jej mamy. Spojrzała na przyjaciółkę zdziwionym wzrokiem.
- może wcześniej wróciła ... - odpowiedziała Bonnie.
- może... - w tle słychać było charakterystyczny dźwięk zamykających się drzwi samochodu. Licealistki spokojnie szły ku wejściu. Jeszcze większe zdziwienie wywołało brak jakiegokolwiek palącego się światła. Car, była troszkę poddenerwowana. Bała się że coś mogło się stać. Jej mama jest nocnym markiem więc na pewno nie poszłaby spać przed jedenastą. Gdy tylko blondynka otworzyła drzwi od razu zapaliła najbliższe światło. To co zauważyło zaskoczyło ją. I nie tylko ją. Jej matkę również. Liz gdy tylko zauwżyła zapalające się światło, odepchnęła od siebie  jakiegoś faceta. Całowali się .... bardzo namiętnie .
- Kochanie ty już w domu? Miałaś wrócić rano...- Matce było bardzo wstyd że córka nakryła ją całującą się z facetem.
- Dobry wieczór - Powiedziała Bonnie. Car uśmiechła się. Nie odpowiedziała matce na pytanie bo była w szoku, ale nie była zła. Tajemniczy facet był bardzo czerwony. Pewnie się zawstydził. Jest wysoki, szczupły, miał brązowe włosy i lekki zarost. Mogł mieć około czterdziestu lat. W każdym razie na pewno po trzydziestce. Dość szybko zapinał guziki czarnej koszuli które to pewnie Liz odpieła. To nowa sytuacja dla obu pań. Matki jak i córki. Mężczyzna chwycił kurtkę i wymienił ciepłe spojrzenia z szeryf i szedł do wyjścia które zagrodziła mu wampirzyca.
- Nie musisz wychodzić. Serio. Ja tylko na chwilę - podała mu rękę - Jestem Caroline a to jest moja przyjaciółka Bonnie - Mężczyzna uścisnął jej dłoń.
- Patrick, miło mi. Liz dużo opowiadała o tobie. Ja niestety i tak muszę już lecieć. Dozobaczenia.- Odwrócił się do Elizabeth i posłał jej piękny uśmiech i wyszedł. Matka również go odwzajemniła.
- Kto to był ? - powiedziała Car do swojej matki. Uśmiech nie zchodził jej z twarzy. Natomiast Bonnie milczała. 
- Patrick... - jej mama wyglądałał jak zakochana. Oczy jej błłyszczały jak u zakochanej nastolatki. - A jak na balu ... ? Opowiadajcie!
- Dobrze. Damon oświadczył się Elenie, wiesz ?
- Serio ? To super .! Zawsze go lubiłam . I jak ? Zgodziła się ? - Szeryf starała się zmienić temat.
-  Nie, ale bardziej interesuje mnie to co właśnie zobaczyłam- położyła klucze od domu na szklanym stoliku z kwiatami i usiadła obok na krześle. - Mów. Mam czas. Z resztą wiesz że mogeż tak wiecznie. To jak ? powiesz mi skąd go znasz ? - uśmiechnęła się intrygująco na matkę.
- kolega z pracy... - niechętnie powiedziała.
- I ??? to wszystko ??? Jak długo jesteście razem ?- wampirzyca nadal kontynuowała przesłuchanie.
- Caroline.!!! nie będę ci się z niczego tłumaczyć! - Wzrok córki był na tyle przekonujący że w końcu Liz się przełamała. - Okej... z 4 miesiące .. ale nie mów nic Ojcu okej ? nie chce słuchać jego docinek a zwłaszcza rad miłosnych.
- nie ma sprawy - dziewczyna podeszła do swojej rodzicielki i pocałowała ją w polik - Zaproś go jutro na obiad. Przyjdę z Klausem - Zaproponowała z uśmiechem na twarzy.
- Z Klausem ?
- Mamo! Musisz go w końcu zaakceptować. Poznacie się bliżej. Z resztą chcę poznać Patricka.
- Dobrze.. - kiedy tylko młoda wampirzyca usłyszała zgodę od razu przytuliła swoją mamę i poszła do pokoju szukać jeansów Bonnie. Kiedy już je oddała czarownicy, odwiozła ją do domu.
W tym czasie Stefan już nieźle wstawiony wraca pieszo po pustych ulicach Mystic Falls z Grilla. Zatrzymał się. Miał wrażenie że ktoś za nim stoi. Obrócił się. Nikogo nie było. Ponownie obrócił się lecz tym razem w przeciwnym kierunku. Zobaczył postać. To była MIRANDA! Wystraszył się. Przecież ona nie żyje.
- Walcz o nią - powiedziała - zawsze wam kibicowałam.
- Jak ty.... dlaczego cię widzę? ....- był zszokowany. 
- Powiedzmy że mam tu misję do wypełnienia...
- Misja ??? - zrobił kwaśną minę - Damon ? - dodał
- W końcu go kocham i ... zasługuje na szczęście.
- Czy tylko ja cię widzę.
- Sama nie wiem..
- Czekaj ... jeżeli chcesz żeby Damon był z Eleną to dlaczego każesz mi walczyć? nie rozumiem ... albo jestem zbyt pijany.
- ja po prostu chcę by był szczęśliwy. Nie z Eleną. Jak widzę jak on ją dotyka to ... to sprawia mi ból ... - Podeszła bliżej - Pomogę cie, jeżeli ty zrobisz to samo
- co ?
-  Bonnie musi mnie przywrócić do życia. Jeżeli jej się uda obiecuje że Damon już nigdy się do niej nie zbliży.
- Co masz na myśli ? Chyba nie chcesz go ...
- Nie . Nie zabije wampira - zaśmiała się - Nie dałabym rady . Mam lepsze metody
- no nie wiem Miranda... Nie mogę mu tego zrobić. To mój brat.
- Błagam.. - spojrzała na niego. Stefan na chwilę przymknął oczy. Kiedy tylko je całkiem otworzył zamiast Mirandy stała Lexi. Spojrzała mu głęboko w oczy.
- Przywróć mnie ... Przyjacielu. - wampir przetarł swoje zielone oczy. Jej już nie było. Usłyszał tylko cichy szept Lexi „ Jesteś mi to winien „


środa, 19 czerwca 2013

Nominacja do Liebster Award :)

Hej wcześniej byłam już dużo razy nominowana do Liebster Award ale tym razem to Anka z http://delena-i-love-you.blogspot.com/  i Ania Nowak z http://delena-different-love.blogspot.com/ mnie nominowały



Pytania Anki :
1.Drugie imię lub trzecie  - Joanna :)
2.Ulubione seriale? - TVD , 90210 , przyjaciółki i pierwsza miłość
3.Ulubione filmy?- jest ich bardzoo dużo :D Na pewno filmy akcji i romantyczne filmy
4.Ulubiona książka? - ummm nie czytam książek xd ale części Sagi Zmierzch:  Przed świtem była extra
5.Rzecz bez której nie możesz żyć?- Telefon, komputer xd
6.Dlaczego zaczęłaś pisać bloga? - Sama nie wiem z nudów :D
7.Ulubione imię dla zwierzęcia ;D? - nie mam . Imię nie ma znaczenia :D
8.Ulubiona potrawa? - Spaghetti
9.Jedna najlepsza przyjaciółka czy kilka kumpli?- Mam dwie przyjaciółki i tak jest extra ale kilka takich dobrych kumpli to też dobrze
10.Ian czy Paul?;) Lubie Paula ale Ian zdecydowanie :)
11.Piosenka którą najbardziej lubisz?- Ufff teraz obecnie Radioactiv - Imagine Dragons 

 Pytania Ani Nowak:

1. Czemu TVD? - Oglądałam od pierwszego odcinka i mnie wciągło
2. Książka czy film? - Film
3. Ulubiona pora roku? - Lato :D
4. Uprawiasz jakiś sport? - Nie :d
5. Ulubiona zwierze? - Pies
6. Ulubiony gatunek filmu? - Akcja
7. Czego nie znosisz? - dwulicowości
8. Ulubiona potrawa? - Spaghetti
9. Jeśli wakacje, to gdzie? - Wyspa , Egzotyczne miejsce :D
10. Ulubiona postać w TVD? - Miała być jedna ale podam kilka :Damon * . * Katherine, Matt, Rebekah, Lexi,
11. Wymarzony zawód? - Policjantka kryminalna :D

12. Jaką książkę polecasz? - Nie czytam duzo xd Ale 50 twarzy greya
13. Najważniejsza rzecz? - Nie mam takiej ... no moze telefon
14. Co dla ciebie jest najważniejsze w życiu? - rodzina
15. Jak wyobrażasz sobie siebie za kilka lat?- Nie zagladam tak daleko w przyszlosc 
16. Ulubiony film/serial? - TVD * . *
17. Jak sądzisz co ciekawego może wydarzyć się w piątym sezonie TVD? Licze  na Delena ale .... kurde no Plec lubi zaskakiwac :D
18. Będziesz oglądać The Originals? - Pewnie Tak 
19. Ulubiona piosenka? - Obecnie nie posiadam . Slucham takiej ktora wpada w ucho zazwyczaj pop
20. Pies czy kot?- Pies
21. Z kim powinna być Elena? - To oczywiste :D Delena Forever ;** <3


Nie nominuję blogów bo jest ich wiele . Z resztą już wcześniej nominowałam blogi :)
 P.S Czytam każdy blog który przypomni mi o nowej notce :) 
Pozdrawiam was wszystkich . Alicja :)

niedziela, 16 czerwca 2013

ROZDZIAŁ XXII

Kochani zbliżają się wakacje a ja wyjeżdżam do cioci za granicę. Będę dużo zwiedzać więc nie będę miała czasu na pisanie. A więc ten rozdział jest ostatnim rozdziałem czerwca. Nie wiem jak długo będę nieobecna. Miesiąc , dwa albo kilka tygodni . Sama nie wiem. Jeżeli chodzi o nowości na waszych blogach to informujcie mnie mimo wszystko. Będę na pewno na bieżąco czytać. Przerwa jest tylko na dodawanie przez mnie nowych rozdziałów. Ten rozdział jest czymś w rodzaju ostatniego odcinka sezonu. Mimo wszystko mam nadzieje że wam się on spodoba. Zapraszam do czytania oraz komentowania.
P.S. pod każdym rozdziałem między tekstem a komentarzami jest pytanie : Czy rozdział jest ? głupi, nudny, zabawny, interesujący . Bardzo  bym była wdzięczna gdybyście dali głos ponieważ chcę wiedzieć jak oceniacie moją pracę. Nie musi być jeden głos , może być więcej. :)

 ROZDZIAŁ XXII

Drogi Pamiętniku!
Ostatnio dużo się działo.. nie chciałam tego opisywać bo nie chcę o tym pamiętać. Wczorajsza rozmowa Damona z Katherine przeraziła nie tylko mnie ale i Damona. Nie czuje się dziś za dobrze, może dlatego że wcale nie spałam tylko udawałam by Damona się nie niepokoił. Worki pod oczami miałam tak duże że mimo makijażu nadal mam półksiężyce pod po oczami. Damon już nie ma w łóżku. Widziałam jak coś pichci w kuchni. Nie chciałam mu przeszkadzać. Co do Caroline to ..... wydzwania ale nie nie chcę odbierać. Muszę to wszystko sobie poukładać. Bonnie miała wczoraj wrócić ale nadal jej nie ma. Jutro bal . Mam nadzieje że zdąży wrócić.

Elena odłożyła pamiętnik na swoją stronę łóżka. Po chwili wszedł Damon w samych bokserkach. Trzymał tacę a na niej jajecznicę, naleśniki z owocami, kanapki z serem i szynką i świeżo zaparzoną kawę.
- Hej kochanie. Na co masz dzisiaj ochotę ? są kanapki, jajecznica i pyszne naleśniki a do tego kawa.- uśmiechnął się łobuzersko.
-yhmm chciało ci się robić? - chłopak kiwnął głową - Dziękuje - wstała i pocałowała go - Jesteś wspaniały - spojrzała na tacę. - mhmm naleśniki z owocami -  zrobiła maślane oczka. Dziewczyna z wilczym apetytem zajadała się śniadaniem. Zakochany wampir, nie mógł oderwać od niej oczu. Elena zauważyła to.
- Coś nie tak ? Ubrudziłam się ? - powiedziała macając się po twarzy.
- Nie - uśmiechnął się - Po prostu lubię na ciebie patrzeć. Mam piękną dziewczynę to coś złego?- Elena zarumieniła się.
- Nie - odpowiedziała - ty też jesteś niczego sobie
- Niczego sobie? - zapytał -  To są jakieś żarty?
- Yhymm. No wiesz... jest wiele fajnych facetów na świecie .- wywróciła swoimi pięknymi brązowymi oczami.
- ha! założę się że każda dziewczyna chciałaby się ze mną umówić
- oj tam oj tam - spojrzała na niego ale jego wyraz twarzy był smutny. Jakby czekał na coś - No okej. Jesteś boski.. I kocham każdy centymetr twojego ciała. - Pocałowała go w szyję - Kocham cię - tym razem w usta.
- Ja bardziej
Pocałunki nie trwały długo bo do pokoju wkroczył Stefan. Damon się wkurzył.
- czy do jasnej cholery przeszkadzałem ci jak byłeś z Sarą?! Nie ?! Więc nawet nie zaczynaj zdania tylko wyjdź.!
- Nie gorączkuj się, Damonie - podszedł bliżej i zostawił jakąś kartkę na łóżku. - Pocztówka od Rebeki i Matta.. nie przyjadą na bal.
- O mój boże! Na śmierć zapomniałam. - Damonowi opadły ręce. Elena wstała szybko z łóżka - Muszę zadzwonić do Bonnie- dodała i przyłożyła telefon do ucha. Po pierwszym sygnale Bennett odebrała.
- O cześć Elena, właśnie miałam do ciebie dzwonić - powiedziała tak szybko że przyjaciółka nie zdążyła się przywitać.
- Hej to widzisz zgadałyśmy się - Gilbertówna odgarnęła swoje włosy - Gdzie jesteś ? Miałaś wczoraj wrócić..
- Samochód się zepsuł więc lipa. Pomoc przyjedzie jutro więc chyba nie zdążę przyjechać.
- O niee .. tylko nie to! Musisz być! - Elena zmartwiła się
- Wiem ale jeszcze nie ma zaklęcia na transportację.
- hmm... no tak, ale może ktoś po ciebie przyjedzie.- spojrzała na braci . Stefan w mgnieniu oka wyszedł a Damon spuścił głowę.
- No wcale nie zły pomysł... ale kto ? - zapytała wiedźma.
- Damon! - wykrzyknęła - Lubicie się. Zresztą Damon ma dobry wóz. - Damon w tym czasie ubierał spodnie.
- Co? Nie! Niech pieszo wraca - szepnął cicho zbulwersowany wampir zakładając koszulę.
- Jesteś pewna  - Bonnie zapytała.
- Tak. Zgodził się.-Uśmiechnęła się do ukochanego i puściła mu oczko. - Wyślij mi SMS'em adres. Muszę już kończyć . Do zobaczenia.
- Dzięki, Pa - czarownica podziękowała.
- Eleno może zapytałabyś mnie o zdanie??- był zły - Damon to! Damon tamto! Co ja jestem szofer?- zaczął krzyczeć. Dziewczyna wiedziała jak go przekonać. Pocałowała go.
Oczami Eleny.
Musiałam go jakoś przekonać. Namiętnie go pocałowałam. Chwytając za moje biodra podniósł mnie na co ja oplotła go w pasie nogami. Damon  zjechał swymi wargami na moją szyję delikatnie ją całując. By miał lepszy dostęp, odchyliłam głowę w tył wydając przy tym ciche westchnienie. Z każdą sekundą byłam coraz bardziej podniecona. Gdy oderwał usta od mojej szyi spojrzał na mnie z pożądaniem. Powoli ruszył w stronę łóżka, na którym po chwili delikatnie mnie położył.
Zdjął swoją kruczoczarną koszulę ukazując swój idealnie wyrzeźbiony brzuch. Nie czekając dłużej również zdjęłam bluzkę oraz spodnie przez co leżałam teraz w samej czerwonej koronkowej bieliźnie. Nasze spojrzenia spotkały się. W jego oczach było widać tyle emocji lecz najbardziej zauważalne w tym momencie było pożądanie. Zdjąwszy spodnie Damon delikatnie się na mnie kładąc wpił się swoimi ustami w moje. Nasz pocałunek był długi i namiętny. Nasze języki tańczyły ze sobą, a usta perfekcyjnie się synchronizowały. Mój ukochany zaczynał całować mój dekolt, jego ręce błądziły po moim ciele. W końcu znalazły się koło stanika i nie czekając dłużej odpiął go ukazując moje kształtne  piersi. W jego oczach można było dostrzec iskierki. Postanowiłam zmienić pozycję. Odepchnęłam Salvatora przewracając go przy tym na plecy i usiadłam okrakiem na jego męskości. Zarzuciłam włosami do tyłu przygryzając dolną wargę. Nachyliłam się i pocałowałam namiętnie wampira w usta. Wyprostowałam się i położyłam dłonie na jego brzuchu. Nie czekając dłużej Damon wszedł we mnie powoli, cały czas patrząc na moją twarz. Z przyjemnością zamknęłam oczy. Wbiłam paznokcie w jego plecy i aż krzyknęłam gdy dochodziłam. Po stosunku opadliśmy bezwładnie na łóżko. Leżeliśmy tak spoceni, ciężko dysząc. Po chwili odwróciłam się do ukochanego i wtuliłam się w jego nagi tors.
- To było....- zaczął
- Wow - dokończyłam - Wszystko co dobre kiedyś się kończy Damon... musisz jechać po Bonnie.
- Musze? - zapytał nie pewny.
- Myślałam że cię przekonałam .... - zrobiłam minę kota w butach.
- No .. bo wiesz tak jest ale... - zakłopotany spojrzał głęboko w moje oczy.
- Ubieraj się. Zależy mi na tym. Chyba rozumiesz..
- No dobrze marudo - pocałował mnie. Ubrał się i chwycił za kluczyki. - Do jutra. Muach- posłał mi całusa.
No to zostałam sama, pomyślałam. Ubrałam się i zeszłam na dół do Stefana. Robił chyba jakieś porządki bo układał zakurzone pudełko szachów do kartonu.
- Szachy.. nie wiedziałam że grasz. - Powiedziałam siadając na przeciw.
- Dawno temu..
- Nauczysz mnie?
- Okej. Jak chcesz to nie ma sprawy. - Wyjął z kartona pudełko po czym zdmuchnął warstwę kurzu. Stefan wyjął planszę i porozstawiał szachy.
Tym czasem Caroline wróciła z Klausem do Mystic Falls. Otworzyła drzwi do swojego domu, zapaliła światło i ujrzała swojego byłego. Klaus wściekł się. Kazała mu uciekać. Ale ten ani drgnął. Caroline bardzo zdziwiła się wizytą Tylera.
- Czego chcesz? - zapytała
- Porozmawiać - stanowczo odpowiedział.
- Ale my już nie  mamy o czym Tyler - stanęła przed nim i powiedziała prosto w oczy.
- Proszę. To ważne Car. - Spojrzał na Mikaelsona - W cztery oczy - dodał. I dziewczyna spojrzała na pierwotnego.
- Nie mam przed nim tajemnic więc mów zanim się rozmyślę. - Chwyciła Klausa za rękę
- Kocham cię - wyznał jej miłość - Kocham cię Caroline. - podszedł bliżej. Pierwotna hybryda chciała go powstrzymać ale blondynka nie pozwoliła na to. Kiedy zbliżył się tak blisko że dzieliło ich pół metra dziewczyna zapytała.
- To wszystko? - Klaus się uśmiechnął
- Ja wyznaję ci miłość a ty czy to wszystko ? - zdziwił się Lockwood. - Ty nawet nie wiesz co czuje ... przez co przechodzę gdy cię nie ma blisko..
- Mało mnie to obchodzi, Tyler. Mogłeś wcześniej pomyśleć zanim to wszystko zniszczyłeś. - dziewczyna odgarnęła włosy. - A teraz możesz wyjść.- Wilkołaka zatkało. Stał jak słup. - Nie rozumiesz? Wyjdź! Chyba że Klaus wyjaśni ci to lepiej.- Dała mu do zrozumienia że on ją już nie obchodzi. Kiedy hybryda chciał ruszyć w jego stronę, Tylera już nie było.
- Kochasz go? - zapytała pierwotna hybryda.
- Kocham Ciebie - blondynka uśmiechnęła się i pocałowała go. Spojrzała kontem oka na stolik. Była tam pocztówka od Matta i Rebeki. Czytając uśmiechnęła się i poprosiła ukochanego o pomoc w wybieraniu sukni.
Wieczór. Po kilkugodzinnej nauce, nauczyła się grać w szachy. Oboje rozmawiali i śmiali się jak za dawnych czasów kiedy byli razem. Stefan usiadł koło Eleny tak blisko że ich łokcie się stykały. Poczuła zakłopotanie i nie tylko bo poczuła także jego oddech na jej szyi. To było nawet przyjemne bo dziewczynę przeszły ciarki. Delikatnie obróciła się w drugą stronę. Okazało się że chłopak był bliżej nić przypuszczała. Jej serce zaczęło walić jak szalone. Patrzała to na oczy to na jego usta. Zapytała więc.
- Co ty wyprawiasz ?
- Przestań . Wiem że tego chcesz
Elena po raz pierwszy wiedziała co powiedzieć.
- Właśnie że nie wiesz.. - nie dokończyła bo Stefan zamknął jej usta swoimi. W tym czasie w drzwiach stał Damon a za nim Bonnie. Elena się wystraszyła. Nie spodziewała się go dzisiaj tylko jutro. Wstała zakłopotana i zaczęła się tłumaczyć.
- Damon to nie tak... zrozum
- Rozumiem .... to może was zostawię? - ironicznie zapytał. Był smutny, zraniony.
- Przestań , bracie... - Odezwał się młodszy z braci Salvatorów.
- Bracie ? Na jeden dzień zostawić cię z dziewczyną a ty już wykorzystujesz sytuacje i uderzasz!!? - podszedł do brata i walnął go w twarz.
- Czujesz coś jeszcze do niego? - Skierował się ku brunetki i wściekły ze łzami w oczach zapytał.
- Nie Damon. Stefan  był kimś dla mnie ważnym ale to przeszłość. Kocham ciebie i to zawsze będziesz ty więc i ja zapytam .... ufasz mi ?
- Ufam, Eleno...
- Więc nie wierz oczom tylko sercu. Ty kochasz mnie a ja kocham ciebie i tylko to się liczy. - Spojrzała na niego z nadzieją. Chwyciła go za rękę  przyłożyła do swojej piersi.
- Czujesz... to jest prawdziwe. To serce które bije tylko dla ciebie..- spojrzała mu głęboko w oczy.
- Dobranoc - pocałował ją w czoło i dodał 
- do zobaczenia na balu.
- Przyjdziesz? - dziewczyna ucieszyła się ponieważ Damon nie lubi tego typu imprez.
- To twój ostatni bal w Mysic Falls , Eleno. Nie przegapię tego. - wyszedł. Elena usiadła na kanapie. Myślała tylko o nim. Nie o tym co się przed chwilą wydarzyło pomiędzy nim a jego bratem ale o swoim ukochanym. Damon poszedł do swojego pokoju. Pożegnał się więc pomyślała że potrzebuje czasu więc postanowiła opuścić pensjonat Salvatorów. Odwiozła Bonnie do domu i pojechała do siebie. Otworzyła drzwi i to co zobaczyła bardzo ją przeraziło. Stał Jeremy z Alice. Hipnotyzowała go. Nie słyszała jej słów, choć bardzo tego chciała. Kiedy tylko wapirzyca ją dostrzegła, uciekła.
- Czego ona chciała ? Co mówiła? Kto ją wpuścił? - była nie tylko wściekła ale i zmartwiona . Bardzo bała się o swojego młodszego braciszka. W końcu to jej ostatnia rodzina.
- O kim mówisz ? - w jego oczach było zdziwienie .
- O niej! o tej dziewczynie co tu stała..
- Kiedy ? coś mnie ominęło - Elena doznała szoku. Po chwili zorientowała się że Alice wyczyściła mu pamięć.
- Piłeś dziś werbenę?
- Eleno co to za przesłuchanie? - spojrzał na siostrę - Nie , nie piłem . Po co? Mam rzemyk, patrz - podniósł rękę.
- Właśnie widzę - Elena była zła.
- Ale.. przed chwilą.. tu.. - na ręce go nie było. Alice musiała go zerwać. Tak samo zrobiła z naszyjnikiem Eleny. Sprytna jest jak na wampirze dziecko.
- Dobrze... Pamiętasz coś - spojrzała mu głęboko w oczy.
- Nie , nic ... Jestem zmęczony. Idę się położyć . Tobie radzę zrobić to samo . Nie wyglądasz za dobrze
- Jasne ... Dobranoc. - odprowadziła brata wzrokiem.
Następny dzień. Dwunasta. Za trzy godziny zaczyna się bal. Bonnie wraz z Caroline przyszły do Eleny. Wiedźma za wszelką cenę chciała pogodzić przyjaciółki. Dzwonek do drzwi
- Hej Bonnie - uśmiechnęła się - Caroline... - uśmiech zeszedł jej z twarzy.
- Dziewczyny . Jesteśmy sobie potrzebne. Wiecie co robić. - powiedziała Bennett.
- Wejdźcie na górę. Zaraz przyjdę.
Elena musiała jakoś ochłonąć a zarazem przygotować się do niezręcznej rozmowy z Car. Chwila spokoju nie trwała długo. Wampirzyca nigdy pierwsza nie przepraszała ale tym razem było inaczej.
- Przepraszam. Na prawdę. Zrozum. Jest mi przykro że cię zraniłam.
- Nie jestem pamiętliwa, Caroline. - Elena przytuliła blondynkę.
- A jednak coś cię gryzie .... - wiedziała że przyjaciółka nie do końca jej wybaczyła.
- Po prostu. Trudno mi. - łza spłynęła jej po twarzy. Caroline natomiast była bliska rozpaczy.
- Choć, Car. Musimy się zrobić na bóstwo- podciągnęła nosem i otarła łzy.
Przyjaciółki malowały się, czesały i przymierzały suknie a przede wszystkim  dobrze się bawiły. Tym czasem Klaus, Jeremy, Damon i Stefan przygotowywali się na swój sposób w pensjonacie Salvatorów. Chłopacy w samych spodniach od garnituru wyglądali świetnie. Każdy z nich miał pięknie umięśniony brzuch. Przystojniaki grali w pokera pijąc alkohol. Bourbona, Whishy i Szkockiej nie mogło tam zabraknąć. Nie pili zbyt dużo bo muszą wytrzymać do przyjęcia. Damon podczas gdy jego kumple pili na dole, przeszukiwał rodzinną skrzynię Salvatorów. W końcu znalazł to czego szukał.
- Po co ci to? - Stefan zauważył w rękach brata rodzinna pamiątkę.
- Zamierzam to dobrze spożytkować - uśmiechnął się łobuzersko Damon.
- Chyba nie zamierzasz...? - miał nadzieje że to o czym w tej chwili myślał nie stanie się rzeczywistością.
- A nawet jeśli to co? - Damon schował rzecz do marynarki i założył koszulę.
- Nic ... po prostu życzę powodzenia. Mam nadzieje że jesteś pewien co robisz.
- Choć już bo się spóźnimy. - Chwycił marynarkę i zszedł na dół.
Dom Lockwoodów. To właśnie tutaj odbędzie się uroczystość pożegnalna dla absolwentów liceum. Wstępem miał być  taniec uczniów. Caroline ćwiczyła kroki z Klausem. Bonnie z Jeremym a Elena miała ze Stefanem. Gdy tylko go znalazła:
- Tu jesteś! Gdzie byłeś ? - Szukałam cię! Za dziesięć minut zaczynamy. Choć przećwiczmy kroki. - Gilbertówna podeszła do młodszego brata Salvatora.
- Eleno , chciałbym abyś zapamiętała te chwile okej ?
- Oczywiście że zapamiętam, ale czy coś się stało? - Elena była bardzo zdenerwowana.
- To nasz ostatni taniec, Eleno - pocałował ją w polik.
- Co? Co to ma znaczyć? Wyjeżdżasz ? Powiedz!
- Ty wyjeżdżasz. College na ciebie czeka. Ja już mam dość. Chcę podróżować. Nie byłem jeszcze w Australii - uśmiechnął się . Usłyszeli jak burmistrz wyczytuje ich nazwiska. Każdy ich krok był czymś epickim. Caroline miała złotą suknię, Bonnie koralową a Elena turkusową. Każda z nich wyglądała niczym księżniczka z bajki. Chłopaki spisali się na medal. Poprowadzili w tańcu partnerki celująco. Tańce trwały i trwały. Damon w końcu odbił bratu partnerkę.
Rozmawiali. W końcu przeszedł do rzeczy.
- Eleno, kochasz mnie? - zapytał choć dobrze znał odpowiedź
- Tak , przecież wiesz.
- I zrobisz dla mnie wszystko ... - dalej kontynuował
- Umarłaby dla ciebie - pocałowała go - Co to za pytania, Damon ?
- Kocham cię dlatego muszę zadać ci pytanie. Bardzo ważne okej?
- okej wal prosto z mostu. - Elena była bardzo ciekawa. Wampir zatrzymał się. Wyciągnął z marynarki pierścionek zaręczynowy Amandy Salavtore, jego babci. Ukląkł na jedno kolano. Cała sala zauważyła jego postępowanie i z niecierpliwieniem czekali.
Oczami Eleny.
To mi się śni. Czy on... chcę mi się oświadczyć....? Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Całe moje ciało przeszły dreszcze. Czułam się jak jedyna dziewczyna na sali. A więc kiedy Damon ukląkł zapytał.
- Eleno, czy uczynisz mi ten zaszczyt  i zostaniesz moją żoną?
Teraz wszystko stało się jasne. Nie wiedziałam co powiedzieć.
[...] Przyjaciele byli w szoku, kiedy dowiedzieli się o jej decyzji.
[ kilka minut wcześniej ] Damon czekał na odpowiedź ukochanej, ale ona stało jak osłupiała.
- Decyzja należy do Ciebie, kochanie. Nie musisz mi teraz odpowiadać. To na ciebie czekałem całe swoje życie. Więc poczekam tak długo jak będzie trzeba bo jesteś sensem mojego życia........ bo bez ciebie nie ma mnie..... i dlatego że cię Kocham. - Chwycił ją za rękę . Wsunął jej pierścionek na palec serdeczny 
i pocałował w dłoń a potem w usta i odwrócił się po czym poszedł w kierunku wyjścia. Elena  po chwili wróciła na ziemię. Krzyknęła:
- Damon! - odwrócił się. Spojrzał z nadzieją.
Elena już zdecydowała. Po jej minie było można poznać czy zgadza się na życie wieczne z Damonem czy nie.
- Pamiętasz jak się poznaliśmy? Życzyłeś mi tego co najlepsze .... Miłości która mnie pochłonie..... namiętności... i nawet niebezpieczeństwa... Pamiętam każde twoje słowo. Wtedy nie wiedziałam czego chcę ale to było kiedyś. Teraz jest inaczej. Wszystko się zmieniło a przede wszystkim ja zmieniłam się Damonie. Mimo wszystko podjęłam decyzję. Bardzo cię kocham i było mi trudno .
- A więc - zapytał - Zostaniesz moją żoną?
 Dalszy ciąg nastąpi . . .

Uff już jest . Proszę o komentarze :) To do następnego napisania :) 

Obserwatorzy